Nie daj się zwieść słowom. Co by nie było, marketing wielopoziomowy, marketing sieciowy, softmarketing, multi level marketing, network marketing, odwrócony marketing czy marketing społecznościowy, to wszystko oznacza jedno i to samo – MLM.
Wiemy, że jest to bardzo rozpowszechniony model biznesowy. Postanowiliśmy pokazać Ci, na czym polega dołączanie do cudzych biznesów jako dystrybutor produktów czy usług i do czego może to doprowadzić.
Na początek przygotowaliśmy krótką ankietę dla Ciebie. To pozwoli Ci uniknąć wielu przykrych konsekwencji, straty pieniędzy czy cennych relacji:
1. Czy rozumiem różnice między nielegalną piramidą rekrutacyjną a legalnie działającym MLM?
2. Czy uważnie zweryfikowałam/em, czy to, co obiecano/pokazano mi na prezentacji, jest prawdą?
3. Czy dokładnie wiem, skąd biorą się pieniądze w tej firmie?
4. Czy wybierając obiecywaną mi w MLM formę prowadzenia “własnego biznesu”, sprawdziłam/em działania, praktyki, obowiązki wobec mnie oraz dany system ze swoim PRAWNIKIEM?
5. Czy chcę zarabiać pieniądze, przekonując ludzi, aby pod przykrywką “cudownego” produktu i świetnej możliwości “biznesowej”, rekrutowali kolejne osoby do sieci, a te kolejne? Czy wiem, że jest to nielegalna i karalna praktyka cechująca sprzedaż lawinową?
6. Czy chcę angażować się w zachęcanie ludzi do bycia materialistami?
7. Czy chcę zajmować się sprzedażą produktów o wątpliwej jakości i w zawyżonych cenach, które być może nigdy nie mogłyby być sprzedawane w “normalny” sposób?
8. Czy chcę być częścią firmy słynącej z szerzenia plotek, oszczerstw i pomówień oraz złego PR, którego skutki będę ponosić również ja?
9. Czy chcę być częścią firmy, która może zatrudniać kryminalistów, złodziei lub oszustów jako ekspertów od marketingu, liderów lub guru, od których będę się uczyć?
10. Czy chcę być znana/y wśród moich znajomych i rodziny jako osoba, która próbuje oszukiwać ludzi, werbując ich do modelu będącego piramidą rekrutacyjną? Czy chcę stracić cenne kontakty, zniszczyć zbudowane latami wartościowe relacje z bliskimi i znajomymi?
11. Czy zdaje sobie sprawę z tego, że według oficjalnych statystyk ponad 99% ludzi NIE ZARABIA w tym systemie i nie może zarobić? Czy mimo to chcę brać udział w tej formie biznesowej i zapraszać ludzi do systemu, w którym większość straci?
Jeśli Twoje odpowiedzi na powyższe pytania są twierdzące – ZACZYNAJ.
Jeżeli na któreś pytanie Twoja odpowiedź brzmi “NIE”, przemyśl proszę dołączenie do tego systemu ponownie.
Pamiętaj, że wszystkie konsekwencje za decyzje, działania, postępowanie, poniesiesz TY.
Mówią Ci: “Pracuj wytrwale i nie słuchaj tych, którym się nie udało. Oni nie rozumieją, czym jest MLM. Nic nie robili i odpadli, a teraz hejtują”. “Jak nie w mlm, to tym nigdzie indziej niczego nie osiągniesz. Własny biznes jest bardzo ryzykowny i musisz mieć dużo pieniędzy. No co? Wrócisz na etat? Nie masz alternatywy”.
Mówią tak, jakby w życiu były tylko dwa wybory: etat lub mlm.. a reszta, to największe zło.
*westchnienie*
Poznaj historię Ani i Piotra. Ich przeżycia pokażą Ci, jak w praktyce wygląda ten system.
Ania dołączyła do marketingu sieciowego rok temu zauroczona prezentacją koleżanki.
Usłyszała, że jest to prosty biznes i nie będzie musiała nic sprzedawać. Obiecano jej, że będzie tylko pokazywać możliwości zarabiania, za co pozna fajnych ludzi, otrzyma szybki awans i samochód.
Zrobiła pierwsze zakupy za 300 zł, żeby przetestować produkty.
Okazało się, że produkty są droższe, ale jakościowo, jak każde inne w sklepach. Nic spektakularnego.
Pomyślała, że jednak ta możliwość “dorobienia” i zbudowania “dochodu pasywnego” to jest dla niej okazja i warto zapłacić więcej.
Chcąc zarabiać, musiała zacząć zapraszać nowe osoby do firmy. Za wskazówkami swojej liderki Kasi, zaczęła odzywać się do bliższych znajomych, ale też takich, których nie widziała lata. Zdziwiona, zastanawiała się, dlaczego większość osób nie chce dołączyć do tego biznesu, a nawet niektórzy twierdzili, że coś z nią jest nie tak.
“Przecież to tylko zmiana sklepu na inny, gdzie można sobie dorobić”.
Okazuje się, że produkty, które Ania musi co miesiąc kupować, ciężko jest zużyć. Za chwilę trzeba znowu zrobić kolejne punkty. Zalegają jej już w hurtowych ilościach i zastanawia się, co ma z nimi robić.
“Przecież nie będę biegać z nimi po ludziach jak domokrążca. To jest poważny biznes.”
Ania nie rozumie, że aby zarabiać, ostatecznie zawsze musi dojść do sprzedaży. Tym bardziej, jak nie ma sprzedaży, to żaden biznes się nie utrzyma.
Dlatego ta umiejętność jest jedną z najważniejszych kompetencji każdego człowieka.
Mało tego. Ania ma problem z rekrutowaniem obcych ludzi z internetu, którzy mają złą opinię o mlm i nie chcą dać się przekonać do tej “świetnej” okazji biznesowej.
“Oni się nie znają”. “Nie rozumieją, co tracą”.
Ania nie wie, że bycie przedsiębiorcą, to bycie szefem swojej własnej firmy i rozwiązywanie problemów innych ludzi z zyskiem.
Nie ma pojęcia, czym jest statystyka i jak ważne jest rozumienie prawdopodobieństwa występowania konkretnych zdarzeń.
Nie zapoznała się z niezależnymi badaniami, w których jest informacja, że 99,6% ludzi traci swoje pieniądze w mlmach. (Niezależne badania: LINK1, LINK2)
Nie sprawdza. Nie weryfikuje. Nie pyta i nie zastanawia się. Słucha tego, co jest jej mówione przez osoby ze struktury.
A co mają jej mówić, jeżeli liczą się dla nich punkty, bo chcą zarabiać pieniądze?
Ania wytrwale uczestniczy we wszystkich zoomach i webinarach, gdzie dostaje “paczkę makaronu” na uszy, który daje jej kopa motywacji i pozwala jej iść dalej.
“Dostaję tam energii i od razu mi się bardziej chce pracować.”
Ania nie rozumie, że z tą powierzchowną motywacją, jest jak z narkotykiem. Trzeba po nią wracać i wracać.
Nie ma wiedzy, jak zbudować w sobie mocny fundament i oparcie, żeby móc podejmować mądre i przemyślane decyzje. Daje się ponieść emocjom, a wpływ na jej decyzje mają inni, którzy niekoniecznie chcą jej dobra.
“Liderka często dzwoni do mnie i pyta, jak mi idzie obdzwanianie znajomych oraz zapraszanie ich na zoomy. Mówi mi, żebym się nie poddawała, bo trzeba być wytrwałym”.
Mimo że mija Ani już rok w mlm, to firma przelewa jej grosze ze struktury, bo ludzie odchodzą i trzeba ciągle rekrutować kolejnych. Po odjęciu kosztów za własne zakupy, szkolenia, kursy i inne wydatki, wychodzi na minus. Jej wkładany czas i zaangażowanie nie przekładają się na efekty.
Ania nic sobie z tego nie robi i wytrwale wierzy, że jakoś to będzie. Wierzy, że w końcu wydarzy się jakiś cud i przyjdą normalne osoby do jej struktury, które będą chciały “pracować”.
Ania uważa, że wina za jej niepowodzenia spoczywa na osobach, które się rotują. Ania nie ma nic do zarzucenia sobie ani modelowi biznesowemu, jakim jest MLM.
“W końcu liderka działa już 10 lat. Jeździ samochodem “od firmy” i ma fajne pieniądze. Do mnie też w końcu los się uśmiechnie”.
Ania nie wie, że jej liderka Kasia musiała podpisać weksel in blanco (!!!) z zobowiązaniem na 2 lata, żeby móc “dostać” samochód od firmy. Poza tym rata za jego użytkowanie, to około 2.000 zł. Firma dopłaca część, kiedy Kasia utrzymuje awans szmaragdowego brylanta. Dlatego ciśnie Anię i innych pod sobą, żeby robili punkty, bo trzeba opłacić to piękne auto, którym się wozi na pokaz i ten standard życia, który rośnie, bo przecież zarabia się więcej.
Ania nie ma pojęcia, że umiejętności zarabiania, utrzymywania oraz pomnażania pieniędzy, to są trzy zupełnie różne rzeczy, których nie nauczy się w mlm. A jeżeli uda się jej zarobić, to i tak pieniądze (podobnie jak spędzony na tym czas,) przelecą jej przez palce..
Mija kolejny rok i Ania nadal nie jest w stanie zwolnić się z etatu, który tworzy jej główne źródło utrzymania. Dochód z mlm jest niestabilny. Czasem wpadnie parę groszy, ale zazwyczaj nie ma nic..
Mijają kolejne 2 lata, a Ania dalej wierzy, że kiedyś będzie lepiej. Ma coraz mniej czasu na siebie i swoje potrzeby. Zaniedbuje swoje zdrowie i nie wysypia się, bo znowu zoom się przedłużył..
Przepracowanie, stres, ciągły bieg i zamartwianie się, powodują u niej napady lęku i depresję.
Stresuje się brakiem ludzi i punktów. Już miała mieć upragniony awans, a tu zabrakło kilku punktów, bo nowa, wprowadzona osoba kupiła za mniej niż deklarowała.
Po latach w końcu otwiera oczy. Dostrzega, że straciła tylko kupę czasu, pieniędzy, wypompował się mentalnie, zaniedbała znajomych oraz relacje z rodziną..
Piotr postanowił zacząć rozwijać “coś swojego”. Miał odłożone trochę pieniędzy, więc stwierdził, że trzeba zainwestować w coś, co mu się szybko zwróci.
Wszedł w biznes MLM, bo dowiedział się, że tu będzie mógł spełnić swoje marzenia i być swoim własnym szefem.
Ale sprawdźmy, czy ma rzeczywiście swoją własną firmę? Nie!
“No, po co? Jak firma mlm opłaca podatek i można sobie zaoszczędzić problemów i ryzykowania..
Wmówiono mu i jest przekonany, że będąc częścią czyjejś firmy, prowadzi swoją własną. ( Czujesz, jak to śmierdzi?)
Wierzy, że to on ma na wszystko wpływ. Przecież może decydować ile, gdzie i kiedy pracuje oraz ile zrobi, tyle zarobi. To są dla Piotra mierniki bycia przedsiębiorcą, bo tak jest mu mówione na zoomach przez lidera-bożyszcze struktury.
Piotr nie wie, czym jest prawdziwa, uczciwa i szczera przedsiębiorczość, ani nie zna jej kodeksu.
Nie wie, że bycie częścią czyjegoś biznesu i traktowanie go jak swojego, to idealna koncepcja dla właściciela firmy mlm, który właśnie na takiej ideologii świetnie zarabia.
Piotr ma wierzyć, że pracuje jak “na swoim” a w rzeczywistości jest zwykłym sprzedawcą cudzych produktów. Nie ma swojej firmy. Nie ma swojej marki. Nie ma swoich produktów. Nie ma wpływu na składy, biznesplan, system rozliczeń, działania firmy czy kiepski PR robiony przez innych.
Wierzy, że to, co robi, da mu to, czego chce – wolność i spokojne, szczęśliwe życie (ale w rzeczywistości tylko straci czas).
Piotrowi mija 5 rok w marketingu sieciowym. Jego dochód po odjęciu wkładu na zakupy, płatnych szkoleń i materiałów reklamowych, to 3000 zł. Łapie się za głowę, bo jego mama dokładnie tyle zarabia w Biedronce na kasie i to już od pierwszego miesiąca pracy.
Czuje się już zmęczony tą gonitwą za awansami czy punktami.. I nie widzi końca.
Wkurza go ciągła rekrutacja nowych ludzi, bo rotacja, odchodzenie i przechodzenie do innych marek wykrusza mu strukturę.
Widzi, że ma tak ogromną konkurencję, że poruszanie się po tej zatłoczonej drodze staje się coraz wolniejsze.
Mało tego. Ma zamknięte, dosłownie zawężone pole działania przez właściciela, który o wszystkim decyduje.
Ani nie można sprzedawać produktów przez zewnętrzne platformy. Nie można ich nigdzie reklamować, bo firma zabrania wykorzystywania nazwy i loga. A przez wizję kar finansowych oraz wyrzucenia z firmy za niestosowanie się do odgórnych wytycznych, czuje się jak na etacie w korporacji.
“Jak mam robić biznes, który opiera się głównie o sprzedaż i jego automatyzacji, kiedy takie działania są zabronione?”
Ile jeszcze Piotr będzie tracił czasu na bycie marionetką w czyjejś strategii marketingowej, zamiast zabrać się za prawdziwą przedsiębiorczość i budowanie swojego własnego, niezależnego i świetnie prosperującego biznesu? Tak, czas minie i pokaże..
Po kolejnych 5 latach Piotr zarabia 10.000 zł, ale poziom życia, na który sobie pozwolił (bo osoby ze struktury tak żyją) powoduje, że nie może spać. Mieszka w apartamencie i jeździ super autem, ale boi się, że któregoś dnia ludzie przestaną kupować i posypie mu się struktura. Ciągle o tym myśli. Czuje już się zmęczony ciągłym motywowaniem ludzi do zakupów.
Czuje się też samotny. Mimo że otacza się setkami ludzi, to jednak potrzebuje stabilizacji i chce założyć rodzinę.
Mijają 3 lata. Piotr ma piękną żonę i córeczkę, ale nie ma dla nich czasu. Ciągle pracuje. Nie ma możliwości zostawić struktury jako dyrektor, bo by wszystko się rozpadło.
“Ludzi trzeba trzymać w ryzach, żeby były punkty.”
W końcu żona Piotra ma dosyć. Wyprowadza się z córką do rodziców i stawia Piotrowi ultimatum. Praca albo my.
Piotr czuje rozdarcie i kompletne przytłoczenie problemami. Przecież miało być tak pięknie.
Miał być dochód pasywny i wolność finansowa, a tu okazało się, że im wyżej się wspinał, tym miał więcej obowiązków. Wszystko było podobnie jak w zwykłej korporacji.
Wybiera rodzinę, przez co przestaje poświęcać się w strukturach mlm. Ludzie przestają robić systematycznie obrót. Wykruszają się i Piotr traci dochód.
W końcu musi pozbyć się mieszkania i auta, na które go nie było stać od początku. Szuka pracy, bo trzeba utrzymać jakoś rodzinę i przypomina sobie o Biedronce…
Widzisz…
Wbrew temu, co twierdzi wielu guru czy liderów, wcale nie musisz tracić lat swojego cennego czasu na robienie marketingu w czyimś biznesie, zarabiając tak małe pieniądze i dzieląc się nimi jeszcze z tyloma poziomami wyżej, licząc, że szczęście się do Ciebie uśmiechnie.
Nie musisz użerać się z nikim, narkotyzować motywacją siebie i innych, żeby tylko były punkty i awanse.
Nie musisz każdego miesiąca zaczynać od zera, martwić się o pieniądze i stresować, czy w tym miesiącu utrzymasz się na swojej pozycji, czy struktura zrobi punkty, czy będzie bonus, czy będzie to, czy tamto.
Nie masz już tego wszystkiego dosyć?
Nie masz po dziurki w nosie tej gonitwy i ciągłego pędu?
Ile można cisnąć, próbować i robić coś, w czym aż 99,6% ludzi nie zarabia? To są oficjalne dane.
Ile można żyć nadzieją, że będziesz miał dochód pasywny, kiedy tak naprawdę ta prowizja od sprzedaży kończy się, kiedy osoba, która kupowała produkty, odchodzi nagle do konkurencji?
Ile można rekrutować ludzi, którzy ciągle się rotują?
Odpowiem Ci – bez końca!
Możesz do usranej śmierci wypruwać sobie żyły, a i tak Ci nie wyjdzie, bo dana droga nie spina się matematycznie i nie ma się nad nią pełnej kontroli.
Zróbmy tak. Jak sobie usiądziesz, przemyślisz i dojdziesz do wniosku, że jednak najbardziej cenisz swój czas, swoje szczęście i zdrowie, to odpuść sobie mlm i skup się na budowaniu takiej formy zarabiania, która wnosi wartość do życia innych ludzi.
W biznesie właśnie o to chodzi, by wnosić wartość do życia innych ludzi, czyli sprzedawać im to, czego naprawdę potrzebują.
MLM jest dobrym rozwiązaniem, ale wyłącznie dla jego właściciela. Jest to po prostu model dystrybucji produktów lub usług, w którym ktoś wykorzystuje innych ludzi do sprzedaży różnych towarów.
Zamiast dołączać do cudzych firm, twórz własne. Twórz własne modele biznesowe, które pozwalają docierać do dużej ilości ludzi i zaspokajać realne ich potrzeby.
To, czego potrzebujesz, by zarabiać godnie i uczciwie w Internecie? Musisz połączyć ze sobą 3 punkty. Jakie? Dowiesz się o tym z naszego poradnika “65 Pomysłów, na czym zarabiać online”